<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=To bya trudna droga...> 
<author_1=Ewa Wacowska>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1954">
<month="1">
<date=1954-01-27>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Porwa mnie wir roboty w powiecie. Niedugo jednak, zaczem chorowa. Ju przychodzc do aparatu nie byem zupenie zdrowy, ale ani ja nie przejmowaem si tym ani nikt mnie wwczas o zdrowie nie pyta.
Nowaczyk zwrci si do tow. Balina:  Dajcie urlop.
Balin poradzi:  Po si bracie na dwa dni i wszystko bdzie dobrze.  Ale ja si naprawd le czuj...  No, to pole trzy dni...
W kocu z pomoc ZG Nowaczyk otrzyma skierowanie na 30 dni do Zakopanego do Adrii. W jego pucach zaczo si co psu. Byo to akurat w okresie skupu zboa i kampanii sprawozdawczo-wyborczej. Zarzd Wojewdzki poleci Nowaczykowi przygotowa plenum.
Prezes nie waha si ani chwili. Plenum  rzecz wana. Tylko co z sanatorium?
Towarzysze z ZW interweniowali w Warszawie, jednak terminu pobytu w Adrii nie udao si przesun. Przez pierwsze dwa tygodnie kuracji Nowaczyk przygotowywa plenum. Na nastpne pojecha do Zakopanego.
Wrci ani zdrowy, ani wypoczty, a ju na drugi dzie wczesny przewodniczcy ZW zbeszta go za jakie bdy w pracy ZP.
 Kiedy odjecha byo we mnie tyle goryczy, e baem si ludzkich oczu i zamknem drzwi na klucz.
Czowiek haruje jak ko, niszczy wasne zdrowie... Popenia bdy  to prawda. Ale przecie dusz by z siebie da, eby robi dobrze. Wydziera si modzie pazurami z ap kuaka, spod wpywu chuligana i wroga...
Nie! Zabroniem sobie o tym myle. Podjem decyzj, odejd z aparatu! Nie mam ju siy!
Zanim jednak zdy zoy rezygnacj odbya si konferencja powiatowa. Na 188 wyborcw 188 gosowao na Nowaczyka.
 Czy mogem odej? Nie mogem. Nic tak czowieka nie zobowizuje jak ludzkie zaufanie, ktre przecie nie rodzi si atwo.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
